Narodził się w umysłach polskich patriotów, którzy chcieli oprzeć się konsekwentnej polityce Niemców. „Rolnik” ziścił nadzieje chłopów Ziemi Złotowskiej, którzy rozumieli, że wartości narodowe można obronić tylko mając silne zaplecze gospodarcze. Tak 5 września 1906 roku powstała spółdzielnia „Rolnik”. Jej założycielami byli: Florian Noryśkiewicz, Alojzy i Stanisław Sobierajczyk, Konstanty Włoszczyński oraz ks. dr Bolesław Domański. Pierwszym kierownikiem Spółdzielni został Florian Noryśkiewicz a przewodniczącym Rady Nadzorczej Konstanty Włoszczyński. Po nim, aż do roku 1937, radzie przewodniczył ks. dr Bolesław Domański.

Paweł Massel (sklepowy w Blękwicie od 1946 roku) przy pracy (fot. z archiwum GS „Rolnik” w Złotowie)
Spółdzielnia miała uchronić Polaków przed wyzyskiwaczami i domokrążcami. Poza tym w Spółdzielni można było spokojnie, wśród swoich, porozmawiać po polsku.
Po dwóch latach działalności „Rolnik” kupił dom wraz z magazynem przy ul. Wawrzyniaka. Przed pierwszą wojną światową największy udział w obrotach Spółdzielni stanowiły ziemniaki i zboże. Najczęściej sprzedawała ona węgiel kamienny, brykiety węgla brunatnego oraz nawozy. Z zapisów księgi handlowej wynika, że ze Spółdzielnią handlowali także Niemcy i Żydzi. Do roku 1933, czyli momentu dojścia Hitlera do władzy.
Pomyślny rozwój „Rolnika” pozwolił mu na otoczenie opieką moralną i finansową Stowarzyszenie Śpiewacze „Cecylia”.
3 grudnia 1922 roku w celu obrony polskiej mniejszości narodowej w Rzeszy powołano do życia Związek Polaków w Niemczech. Wzdłuż granicy stały oddziały Grenzschutzu i bojówki Stahlhelmu, mimo to życie polskie pulsowało w rodzinach i organizacjach polskich. Przywódcy Polonii byli przekonani, że jedynie spółdzielczość może stworzyć mocne podstawy działalności oświatowej i kulturalnej wśród ludności rodzimej. Kryzys w Rzeszy spowodował inflację, która najbardziej dotknęła banki ludowe a te straciły prawie wszystko. Sytuacja Banku Ludowego i „Rolnika” w Złotowie była krytyczna. Członkowie „Rolnika” zaufali jednak swojej spółdzielni nie wycofując w panice udziałów i nie zawiedli się – po kilku latach „Rolnik” odbudował się finansowo.

Prezes T. Kokowski jako więzień polityczny w Auschwitz, w dniu osadzenia w obozie (fot. z archiwum GS „Rolnik” w Złotowie)
Po dojściu Hitlera do władzy organizacje polskie działały pod wielką presją polityczną III Rzeszy dążącej do zdławienia wszelkich przejawów polskości. Totalitarny ustrój III Rzeszy ujawnił się wyraźnie w ustawodawstwie skierowanym przeciw ludności autochtonicznej, polskiej. Jeszcze przed najazdem Niemców na Polskę wielu Polaków z okolic Złotowa zostało wydziedziczonych i wypędzonych w głąb Rzeszy. Kilka dni przed wybuchem wojny rozpoczęły się aresztowania nauczycieli polskich szkół i osób zajmujących ważne pozycje społeczne w środowisku polskim.
4 września 1939 roku, dokładnie po 33 latach działalności, na teren „Rolnika” weszli funkcjonariusze gestapo. Cały majątek został skonfiskowany. W magazynach znajdowało się 350 ton zboża i 400 ton nawozów sztucznych. Treuhändlerem – komisarycznym zarządcą majątku „Rolnika” – został Willy Knack.

Grzegorz Kałapacz i Jan Bałata od 1950 roku byli brakarzami skupu wełny (fot. z archiwum GS „Rolnik” w Złotowie)
11 września aresztowani zostali pracownicy spółdzielni i zesłani do obozów koncentracyjnych. Zginęli w nich wymienieni pracownicy, członkowie i działacze „Rolnika”: Klemens Brzeziński, Antoni Dorsz, Franciszek Gola, ks. Maksymilian Grochowski, Roman Kołodziej, Władysław Konak, Józef Krauze, Franciszek Martin, Czesław Mikołajczyk, Jan Olewski, Kazimierz Rozenthal, Michał Sieg, Edmund Smoczyński, ks. Bronisław Sobierajczyk, Edmund Styp – Rekowski, Brunon Suchecki, Stanisław Witkowski, Juliusz Zieliński.
Po wojnie „Rolnik” zaczął się odradzać w kwietniu 1946 roku. Kierowanie nim powierzono Izodorowi Maćkowiczowi. We wrześniu, gdy z obozu powrócił Teofil Kokowski, Izydor Maćkowicz ustąpił z funkcji kierownika, przekazując zarząd w doświadczone ręce byłego członka zarządu. Latem przeprowadzono remont wnętrza siedziby przy ul. Wawrzyniaka, by można było uruchomić biura i magazyn.
Początkowo w „Rolniku” pracowały 3 osoby: prezes, księgowy i magazynier[[pay]].
W ostatnich dniach 1944 roku w Lublinie odbył się Kongres Spółdzielczy powołujący do życia Związek Samopomocy Chłopskiej, który z biegiem lat przejął całkowicie skup i zaopatrzenie wsi. Związek organizowany przez instancje centralne ograniczał zasadę samorządności spółdzielców. Ta sytuacja znalazła nawet sankcję prawną w ustawie o spółdzielniach. W czerwcu 1948 roku powstały centrale branżowe, a od 1949 r. spółdzielnie włączono do planowanej gospodarki narodowej.
W 1948 r. „Rolnik” uruchomił Wiejski Dom Towarowy w Złotowie, przy placu Paderewskiego. W lutym otworzył sklep spożywczy w Stawnicy, 1 kwietnia przejął magazyny Państwowej Centrali Handlowej w Złotowie, a 1 lipca 1949 r. magazyny pasz i nawozów sztucznych od Powiatowego Związku Gminnych Spółdzielni.

Prezes Teofil Kokowski z emblematem Rodła – symbolu Polaków w Niemczech (fot. z archiwum GS „Rolnik” w Złotowie)
Ponadto od 1956 roku „Rolnikowi” podlegała wytwórnia wód gazowanych i rozlewnia piwa w Złotowie, punkt skupu skór ciężkich i futerkowych, punkt skupu wełny, masarnia w Radawnicy i piekarnia w Lędyczku. W 1960 r. Spółdzielnia ukończyła budowę nowego domu mieszkalnego dla dziewięciu rodzin przy Pl. Kościuszki 16 w Złotowie.
Rekordowym rokiem w budowie obiektów handlowych był rok 1966, w którym oddano do użytku 5 sklepów. W działalności skupowej w 1964 roku uruchomiono nowy dział – przetapialnie tłuszczów technicznych. Działalność ta okazała się bardzo potrzebna i opłacalna. Potrzebna była dla przemysłu chemicznego produkującego mydło, pasty do butów i podłóg a także np. szminki. Szczególny w historii spółdzielni był rok 1968. Wtedy to rozpoczęła ona budowę domu towarowego w Złotowie. Pomimo wielu sprzeciwów, również władz wojewódzkich, które nie przyznały limitu inwestycyjnego na tę budowę, w 1970 r. nowocześnie wyposażony R.D.T. o pow. 808 m² został oddany do użytku.
W 1976 roku zmarł prezes Teofil Kokowski. Na jego miejsce 26 kwietnia skierowany został (przez Komitet Gminny PZPR i WZGS w Pile z siedzibą w Wałczu) inż. Eugeniusz Galczak (Rada Nadzorcza nie miała w tu nic do powiedzenia). Pełnił on tę funkcję do roku 1992. To był jeden z przejawów utracenia przez spółdzielczość samorządności.
Co niektórzy z naszych polityków, nie wiedząc za dużo na temat spółdzielczości, w świetle tamtych wydarzeń niesłusznie nazywają nas „reliktem minionej epoki”
– komentuje prezes GS „Rolnik” Kazimierz Brewka.
W 1981 roku miał miejsce jubileusz 75–lecia działalności „Rolnika”. Rada Nadzorcza i członkowie Spółdzielni ufundowali wówczas sztandar z napisem „Wiara naszych ojców jest wiarą naszych dzieci”. Jest to druga prawda z Pięciu Prawd Polaków. Na jubileusz oddano do użytku przebudowaną salę, a na jej frontowej ścianie wmontowano tablicę pamiątkową ze znakiem „Rodła” i napisem: „W tym budynku mieściła się szkoła polska w latach 1929 – 1939”.
Lata osiemdziesiąte, pomimo wielu trudności gospodarczych, absurdalnego rozdzielnictwa kartkowego, trudności zaopatrzeniowych, postępującej coraz większej inflacji, wykazują nadal pozytywny wynik finansowy. „Rolnik” nadal się rozwija, buduje kolejne obiekty, powiększa potencjał majątkowy. Wybudowano pawilony handlowe w Świętej, Świętej ogrodnictwie, Rudnej, Bługowie, Wąsoszu, w Złotowie przy ul. Chojnickiej i zakupiono gotowy pawilon handlowy w Złotowie przy ul. Szkolnej. Ponadto wybudowano silosy zbożowe w Świętej o poj. 900 ton i magazyny nawozowe w Kleszczynie i Złotowie. Rozbudowano i wyremontowano biurowiec przy ul. Wawrzyniaka 4a. Część z tych inwestycji była zrobiona pochopnie i bez przemyślenia. Pawilony handlowe w Świętej, Świętej ogrodnictwo, Rudnej i Wąsoszu postawione zostały z gotowych elementów, bardzo nietrwałych. Pawilon w Świętej rozebraliśmy, a na jego miejscu postawiliśmy w ubiegłym roku nowy obiekt w najnowszej technologii i z najnowszym wyposażeniem, natomiast obiekty w Świętej ogrodnictwo, Rudnej i Wąsoszu zostały w czas sprzedane bo dzisiaj byłaby to już tylko ruina
– mówi prezes Brewka.

Zarząd GSu w składzie Teofil Kokowski (w środku), Jan Rożeński (z lewej) – członek zarządu do spraw handlu i Henryk Marciniak (z prawej) – członek zarządu ds. skupu (fot. z archiwum GS „Rolnik” w Złotowie)
Trzeci etap życia „Rolnika” liczy się od początku lat 90. 1 stycznia 1990 roku rzucono go na pożarcie wolnego rynku. Zasada równouprawnienia wszystkich podmiotów gospodarczych została naruszona już z chwilą jej zadeklarowania. Nowo powstałe przedsiębiorstwa prywatne uzyskały kilkuletnie wakacje podatkowe, zwolnienie z podatku VAT i od ponadnormatywnych wynagrodzeń, a także pewne przywileje w stosunkach z ZUS. A spółdzielnie? One były do nowych realiów zupełnie nieprzygotowane. W większości obciążone były znacznymi kredytami, korzystanie z których było od dziesięcioleci wymuszane przez obowiązujący system finansowania gospodarki. Do tego 20 stycznia 1990 roku Sejm uchwalił tzw. „specustawę”. Pozbawiła ona spółdzielnie, ze skutkiem natychmiastowym, scentralizowanych źródeł zaopatrzenia i możliwości zbytu produkowanych lub skupowanych przez nie dóbr, a także pomocy finansowej ze scentralizowanych funduszy.
To ewenement na skalę światową. Jak przyszła wolność gospodarcza to nam spółdzielcom, którzy walczyli o wolność w różnej formie, ginąc także w obozach koncentracyjnych, którzy znosili niedogodności systemu komunistycznego, którzy wstydzili się za ocet i musztardę na półkach, tę wolność odebrano po to, aby dać ją obcym. Zastanówmy się gdzie, kto i w jakim kraju zrobił by coś takiego aby pomóc obcemu kapitałowi a własny zgnębić? Gratuluję tym, którzy tego dokonali – to są na pewno prawdziwi patrioci i prawdziwi Polacy! Gratuluję tym, którzy nadal niszczą spółdzielczość, majsterkując ciągle przy prawie spółdzielczym, którzy wyśmiewają się ze Spółdzielczości a tak ochoczo pomagają rozwijać się obcemu kapitałowi
– ironizuje Kazimierz Brewka, który „Rolnikowi” przewodzi od 1992 roku. W roku 1989 GS zaktualizował ewidencję członków (miał ich liczyć 2100). Po weryfikacji, skreśleniu „martwych dusz” i tych z niepełnymi udziałami, pełnoprawnych członków pozostało 406. Dzisiaj „Rolnik” ma ich 81.
Lata dziewięćdziesiąte to z kolei czas regulowania spraw własnościowych gruntów i budynków. Dzisiaj działalność gospodarczą „Rolnik” prowadzi wyłącznie we własnych lokalach i na własnej ziemi.
Rok 1993 zapisał się w historii GS–u jako ten, w którym trafiły do niego pierwsze komputery. Dziś to standard, ponadto cztery sklepy pracują już w programach sprzedażowych.
Sklepy nasze współpracują z siecią Lewiatan, co pozwala nam konkurować z zagranicznymi sieciami handlowymi
– zauważa prezes Brewka.
W ciągu ostatnich 10 lat „Rolnik” wypracował ponad 1,6 mln zł zysku, na inwestycje wydał blisko 2,8 mln zł, a na remonty 2 mln złotych.
Podatku od nieruchomości dla gminy Złotów zapłaciliśmy 938 tys. zł, a na rzecz miasta Złotów ponad 1 mln zł, więc mamy swój udział w rozwoju samorządu
– zaznacza K. Brewka. Przypomina tym samym, że spółdzielczość ma swoje miejsce w życiu Złotowszczyzny.
Obchody jubileuszu Gminnej Spółdzielni „Rolnik” w Złotowie odbędą się 17 września. O godzinie 11 w kościele pw. WNMP w Złotowie odprawiona zostanie msza święta, natomiast o 13:00 w sali konferencyjnej przy ulicy ks. dr. B Domańskiego rozpocznie się część oficjalna 110–lecia.
Oprac. na podstawie okolicznościowego wystąpienia prezesa K. Brewki [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przepracowałam w GS.17 lat
Dlaczego Florian jeszcze nie ma pomnika ?
Bardzo świetny artykuł szkoda,że teraz niektórzy tak bardzo są zakochani w naszych zachodnich sąsiadach ,stosunki dobro sąsiedzkie tak ,ale na partnerskich zasadach.
Pierwsze zdjecie z Kamienia:-) kto sie rozpozna:-) ja rozpoznalam Renie Maślak:-) za dziewczynka w kiteczkach:-) kto jeszcze nie wiem , moze ktos sie rozpozna??
Te dwa golasy na pierwszym zdjęciu (prawy dolny róg zdjęcia), to pewnie bracia, tacy podobni do siebie.
Jan Bałata? Nigdy taki w GS nie pracował.
Fajny artykuł P. Łukaszu.
Przepracowałam w GS.17 lat
Dlaczego Florian jeszcze nie ma pomnika ?
Bardzo świetny artykuł szkoda,że teraz niektórzy tak bardzo są zakochani w naszych zachodnich sąsiadach ,stosunki dobro sąsiedzkie tak ,ale na partnerskich zasadach.