Powiatowy Urząd Pracy w Złotowie ma w tym roku ponad 1,7 mln zł na organizację staży. To forma przygotowania bezrobotnych do podjęcia konkretnej pracy. Staż trwa do pół roku, potem pracodawca musi zatrudnić stażystę na trzy miesiące. Szansa na etat więc jest, ludzie jednak podpisują umowy, a potem je zrywają. Po miesiącu, tygodniu, czasem dniu.
W poprzednich latach zdarzało się to sporadycznie, a teraz to jakaś plaga
– zauważa dyrektor PUP Złotów Łucja Greczyło.
Generalnie chęć do pracy u tych osób znikła
Reklama
– dodaje jej podwładna Barbara Urban.
„Kierownik zakładu kazał mi zdjąć kolczyk przy ustach, a ja go nie mogę zdjąć. Z tego powodu przerwałam staż i nie zgłosiłam się do pracodawcy do chwili obecnej i nie zamierzam dalej kontynuować tego stażu. Zostałam poinformowana, że mogę utracić status osoby bezrobotnej z własnej winy”.
Tak napisała jedna z ponad dwudziestu osób, które od marca zerwały umowy stażowe. Zrobiła to w marcu i do dziś nie ma pracy. Pośredniak jej nie pomoże, bo za zerwanie stażu grozi pozbawienie statusu bezrobotnego na cztery miesiące.
Na własną rękę szukam
– mówi 22–latka. Kolczyka z ust nadal nie wyjęła, nie może odkręcić kulki. Czy boi się, że nie znajdzie pracy?
Coś się boję trochę
– przyznaje kobieta, która edukację zakończyła na gimnazjum.
B. Urban:
Gdy dany młody człowiek zgłasza się do nas, to mówi, że bardzo chce iść na staż. Wybrał już nawet stanowisko, a zdarza się, że także wyszukał sobie pracodawcę...
Ł. Greczyło:
... a potem, gdy ma się zmierzyć z pracą, dochodzi do wniosku, że nie tak to sobie wyobrażał. Niektórzy sobie z tym nie radzą.
Reklama
„Oświadczam, iż rezygnuję z odbywania stażu w firmie (...) z własnej winy, ponieważ nie dawałam rady z wykonywaniem czynności”
– to uzasadnienie pani, która miała być pomocą kuchenną. W pracy wytrzymała kilka dni.
Brak sił to jeden z częstszych powodów rezygnacji. Podają go zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Kelnerzy, kucharki, specjaliści do spraw sprzedaży. Jedna ze stażystek któregoś dnia pracowała siedem godzin, a innego miała pracować dziewięć i to już było dla niej za długo. Staż porzuciła.
Ł. Greczyło:
Dzisiejsza młodzież, także ta urodzona w końcówce lat dziewięćdziesiątych, mało wychodzi na zewnątrz, bardzo dużo czasu spędza przed komputerem czy telefonem i przez to jest słabsza fizycznie. Ale też intelektualnie skupia się na tym, co jest w świecie wirtualnym, a to, co dookoła, mniej ją interesuje. Stąd rozminięcie oczekiwań z rzeczywistością, a np. w gastronomii nie dość, że jest ciężko, to mimo zmęczenia trzeba być uśmiechniętym...
Bywa, że minę nietęgą bezrobotni mają już na starcie: „Odmawiam przyjęcia skierowania do odbycia stażu, ponieważ nie dam rady tam pracować, ponieważ tam jest za ciężko”– napisała młoda kobieta.
Bezrobotni, którzy mieszkają w innej miejscowości niż mieści się zakład, w którym mieliby odbyć staż, mogą odmówić przyjęcia skierowania[[pay]]. Z powodu braku dojazdu. W tym roku zrobiło tak ponad dwieście osób.
B. Urban:
Czasami z Blękwitu do Złotowa nie ma dojazdu i to jest powód do odmowy. Podobnie ze Złotowa do Świętej, a przecież do Ogrodnictwa jest bliżej niż z jednego końca Złotowa na drugi…
Stażysta zatrudniony w ramach programu „Power” (ponad 1 mln zł do wydania w tym roku) otrzymuje około 1000 zł miesięcznie. Wie to przed podpisaniem umowy, ale przeszkadzać mu to zaczyna zwykle później.
Pani zrezygnowała ze stażu, bo dostaje tak mało pieniędzy i czuje się wykorzystywana przez urząd i pracodawcę. Pani ma dwadzieścia dwa lata i niewielki staż
– Łucja Greczyło podaje przykład.
Zapytałam, kogo ona wykorzystuje, skoro korzysta z pomocy społecznej czy zasiłku?
Dyrektor pośredniaka przypomina, że gdy jej roczniki rozpoczynały pracę, także otrzymywały mniej więcej połowę wynagrodzenia starszych stażem pracowników.
Tak więc niewiele się zmieniło, ale wtedy nikogo to nie dziwiło
– zauważa.
Co grozi za odmowę przyjęcia stażu?
Pierwszy raz – utrata statusu
bezrobotnego na 4 miesiące
Drugi raz – na 6 miesięcy
Trzeci raz – na 9 miesięcyReklama
Osobną kategorią niepodejmowania staży jest niemoc. Mniej lub bardziej usprawiedliwiona. Spośród 825 osób, które kwalifikują się do odbycia stażu, 29 przebywa na zwolnieniach lekarskich, kobiet w ciąży jest 48, a na urlopach wychowawczych i rodzicielskich są 73 osoby.
Wśród tych, którzy podpisali umowy stażowe, choruje spora grupa. Zdarza się, że zwolnienia lekarskie przynoszą po tygodniu, dwóch, a czasem jednym dniu pracy.
Oddajmy głos pracodawcom, którzy w takich przypadkach proszą PUP o przerwanie stażu.
„Stażysta ten wykonywał pracę w jednym dniu. W pozostałych dniach nie pojawił się w pracy. Początkowo, informując telefonicznie o chorobie, jednak do dnia dzisiejszego nie wpłynęło żadne zaświadczenie lekarskie oraz nie posiadamy żadnych informacji o przyczynach nieobecności. Ponadto wielokrotnie podejmowałam próbę kontaktu ze stażystą, jednak nie przyniosło to żadnych rezultatów.”
„Oświadczam, że stażystka (...) nie pojawiła się w pracy nie podając żadnej przyczyny ani nikogo nie poinformowała o swojej nieobecności. Dzień wcześniej opuściła miejsce pracy, nikogo o tym nie informując. Z tej przyczyny dalszy program stażu nie jest możliwy do zrealizowania.”
„Mając na uwadze, że do prawidłowego przebiegu stażu wymagane jest osobiste zaangażowanie stażysty w proces nauki oraz systematyczne samokształcenie poprzez codzienne przychodzenie do pracy, dzięki czemu stażysta nabiera umiejętności wykonywania odpowiednich czynności ze zrozumieniem, robiąc je niejako automatycznie.”
Obecnie na stażach organizowanych przez PUP w Złotowie przebywa 157 osób. Mogłoby być ich znacznie więcej, bo pracodawców chętnych do zatrudnienia stażystów nie brakuje.
Zdarza się, że pośrednicy pracy nie mają w zasobach odpowiednich osób i pracodawcy rezygnują ze złożenia wniosku o staż. Wniosków byłoby też więcej, gdyby nie odmowy bezrobotnych
Reklama
– podaje dyrektor Greczyło.
Zaistniała sytuacja jest nie do końca zrozumiała dla przedsiębiorców. Niby w zasobach pośredniaka są około trzy tysiące osób, ponad osiemset kwalifikuje się do odbycia stażu, a chętnych do pracy znaleźć nie mogą.
Pracodawcy nie są zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Liczyli, że będą mieć pracownika, a okazuje się, że ktoś pracować nie chce
– mówi Barbara Urban, a jej szefowa dodaje:
Są rozgoryczeni. Niby jest bezrobocie, rodziny utyskują, że nie mają środków do życia, ale okazuje się, że nie wszyscy młodzi zamierzają pracować na swoje utrzymanie.
Z obserwacji urzędniczek wynika, że zmienia się profil bezrobotnych. Są oni, także ludzie młodzi dopiero wchodzący na rynek pracy, roszczeniowi i wymagający.
Przykładem jest stażystka, która rzuciła pracę z warzywniaku w Złotowie, bo przełożeni kazali jej przebierać ziemniaki. Często stażyści uważają, że dostają pracę poniżej kwalifikacji. Mówią, że są wykorzystywani, a Ł. Greczyło odpowiada im:
Zawsze zaczyna się od najprostszych prac. Znam bardzo dużo osób, które doszły do poważnych stanowisk, zaczynając od stażu. Proponuję im spojrzeć na to, co mogą zyskać w dłuższej perspektywie, a nie tylko patrzeć na to, co tu i teraz. Trzeba się wykazać i pokazać, że się chce.
Dyrektor urzędu podkreśla, że to osobie bezrobotnej najbardziej powinno zależeć na zdobyciu pracy i pieniędzy na życie.
Urząd pracy jest tu partnerem, który w tym pośredniczy. Podobnie partnerem jest pracodawca, który ma wakat i może go powierzyć danej osobie. A czasem mam wrażenie, że to urząd ma być głównym kreatorem i jednemu nakazywać, żeby wziął drugiego. Młodzi mają postawę „przyszedłem do was, a wy macie obowiązek przekonać pracodawcę, że mnie to się chyba chce”
– twierdzi dyrektor pośredniaka w Złotowie.
Każdy medal ma jednak dwie strony. Tę drugą pokazuje nam kobieta, która rzuciła staż. Miała być menadżerem, organizować wesela, imprezy okolicznościowe, obozy. Zamiast tego była telemarketerką i całymi dniami wisiała na telefonie.
A gdy zaczął się sezon, byłam od wszystkiego. Spędzałam po osiemnaście – dwadzieścia godzin na ośrodku. To nie była praca, na jaką się umawiałam. Gdy w połowie maja miałam przepracowane dwieście godzin i poprosiłam o dzień wolnego, bo mi się dziecko rozchorowało, to był wielki problem. Stąd moja rezygnacja po dwóch miesiącach stażu
– kobieta chce zachować anonimowość. Boi się, że były już pracodawca będzie robić jej problemy.
Musiałam napisać oświadczenie, że rezygnuję ze stażu, bo mam problem z opieką nad dziećmi, co było średnio prawdą, gdyż swoje godziny stażu miałam wypracowane już dawno
– podkreśla. Po zerwaniu umowy pani straciła status osoby bezrobotnej. Nie może ubiegać się o inny staż, ale tego akurat nie żałuje.
Kilka razy dostawałam skierowanie z urzędu, jechałam na rozmowę, a tam się ktoś już dwa tygodnie przyuczał. Naboru tak naprawdę nie było. Mówiłam w urzędzie, że tracę pieniądze na przejazd do Złotowa po odbiór skierowania na staż, przygotowuję się do tych rozmów, a potem ktoś mi mówi: ja pani podpiszę, bo my już kogoś mamy...
– zaznaczmy, że nasza rozmówczyni ma wykształcenie wyższe i doświadczenie w pracy w księgowości. Na własną rękę umówiła się na dwie rozmowy o pracę.
Jaki procent wszystkich przerwań stażu stanowią takie przypadki? Tego nie wiemy, bo dane mówią tylko o zerwanych umowach. A tych przybywa i tendencja jest wzrostowa.
Mamy już informację, że będą kolejne przerwania
– przyznaje Barbara Urban, a Łucja Greczyło podkreśla:
Rozmawiałam z kolegą w Kwidzynie i koleżanką w Krośnie i tam jest podobnie. W całym kraju jest podobna sytuacja. [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dodam, że stażysta nie pracuje zmianowo. U mnie zdarza się to nagminnie! Mam "stały" grafik, który zmienia się z dnia na dzień, bo ktoś chce wcześniej wyjść do fryzjera. Ja dostając grafik planuje pod niego swój czas i staram się robić to tak, by nikt nie musiał zmieniać swoich planów z mojego powodu. Kiedy odmówiłam, bo miałam swoje plany usłyszałam, że jestem na stażu i czego mogłam się spodziewać. Jeżeli dalej będzie ciche przyzwolenie na traktowanie w ten sposób stażystów, dalej będzie istniał wyzysk i wykorzystywanie.
I dobrze! Wiem po sobie, przyjęłam propozycję stażu w żłobku, gdzie jestem pozostawiana z dziećmi mimo, że jestem stażystką nie raz są braki kadrowe i jestem przysłowiową zapchaj dziurą i wykonuję pracę za innych. W grupie 20 osobowej gdzie liczna opiekunów powinna wynosić 3, jestem Ja i 2 opiekunki i niech mi nikt nie mówi że to nie jest tania siła robocza. Z łaską usłyszałam, że zostane zatrudniona na pół etatu na 3mce bo takie są wymogi, wszyscy zachęcają mnie to pozostania w pracy, ale uważam, że staż jest nie tylko sprawdzianem dla stażysty, ale i przyszłego pracodawcy.
Pracodawca liczy tylko na darmowe ręce do pracy, bo to PUP płaci. Niby idziesz na stanowisko administracyjne, a musisz robić wszystko od mycia okien, po sprzątanie toalety do urządzania przyjęcia urodzinowego dziecku pracodawcy. A jak nie ma co robić to nawet ulotki roznosić. Nie takie rzeczy pracodawca obiecuje w programie stażu, nikt tego nie sprawdza. Jak masz umowę to to 8h musisz siedzieć jeśli nie było autobusów to godziny trzeba było odrobić w sobotę. A jak umowa wygasła nagle się okazuje że przedłużą Ci tylko na pół etatu bo i nie ma tyle pracy na 8h... STAŻ to czyste wykorzystywanie młodego pracownika.
Ja kiedyś byłam na stażu rok w księgowości i było bardzo fajnie . Pracowałam za wszystkie tam osoby. I kierowniczka chciała mnie przyjąć ale kadry się nie zgodziły . Wiec czułam się wtedy wykorzystana. I już nie chciałam iść na staż. Teraz zaś jestem na stażu ale jednak czuje Ze nie dam rady przeskoczyć obsługi klienta i chce zrezygnować . Mam do tego prawo i już. Jak człowiek się meczy to nie będzie w czymś tkwił bo zdrowie ważniejsze . I nieważne czy ma 20 lat czy 40 . Gdybym ja potrafiła w młodym wieku coś odrzucić spowodu męczarni w pracy to teraz miałabym zdrowy kręgosłup . Wiec ja uważam Że za młodu trzeba wybrać sobie prace taka jak się chce.
To zapraszam na staż do pracy fizycznej, wtedy docenisz kserowanie dokumentów.
Państwo uczy tych leni nieróbstwa.wiecej nierobom dokładajcie. Pomagać to trzeba rodzinom wielodzietnym,biednym. A nie pijakom i leniom smierdzacym.ktorzy dostają bony a i tak sprzedają je w postaci cukru czy mleka.
Kiedyś wrócę. Ale jeszcze trochę podoje niemców. A co c za II wojnę światową. Niech płacą .... Dzieci podrosną to wrócimy bo niechcę żeby islamiści ich skrzywdzili. Jakieś gangi pod blokiem się robią tu nie jest bezpiecznie a zwłaszcza dla dzieci.
Nie masz pojęcia pracy w Dino i piszesz bzdury.
w dino placą najniższa krajowa...a wymagają jakby było się kierownikiem sklepu.Marzenia o 2 tyś na miesiąc zostały rozwiane...
Łomatko! Przeniosłaś się do Niemiec, państwa islamskiego by tam rozmnażało się twoje potomstwo wzmacniając państwo islamskie? Pieniądz nie śmierdzi? Nie ważne że od państwa islamskiego?
Słusznie, za dużo TVPiS.
Przejdą zawsze przechodzą, odpowiednio się posmaruje i pójdą do urn ile sił w nogach. Licząc urzędników, beneficjentów 500+ i inne mniejsze grupy, którym zrobiono dobrze Pis ma wygrane następne wybory. A po tyłku jak zawsze dostaną zwykli ciężko pracujący ludzie, właściwie na własne życzenie, bo znaczna część z nich też pójdzie głosować na Pis, nawet nie wiedząc czemu, tak manipuluje telewizja.
Za dużo Telewizji oglądasz. Wsiądz na rower i wyładuj swoją złość .
Figo fago. Niestety za późno bo już są na świecie. Ale ty jeszcze możesz uratować gatunek. Nie rozmnażaj się!!!!!! Nie w Polsce. No chyba że w Niemczech czyli państwie islamskim. Pozdrawiam serdecznie.
Lewak? W domu rodzice bili cię? Bo tak sobie czytam twoje komentarze i coś mi się wydaje że masz bardzo niską samoocenę i kompleksy. Wylecz się. A ubliżając innym nikogo nie zniszczysz tylko siebie.
wielu młodych ludzi, którzy dopiero co opuszczają mury szkoły mają problem z opanowaniem podstawowej wiedzy, ortografii etc. nie wiem czego obecnie uczą w szkołach, dziewczyna miała problem z odczytaniem własnego numeru dowodu osobistego........
Matko niemko (????), Dlaczego wyemigrowalaś do Niemiec? za lepszym bytem? Znam doskonale warunki panujące w Niemczech i w Polsce. W Niemczech pracują w niemieckich zakładach nie mający obywatelstwa niemieckiego Polacy, Węgrzy, Rumuni, Mołdawianie, Ukraińcy itp za stawki i na warunkach na których Niemiec (Polka z niemieckim obywatelstwem) nie kiwnęła by palcem. Niech Polak w Polsce zarabia porównywalnie do Niemca w Niemczech i wtedy pogadamy. Właśnie poprzez wykorzystywanie przez Niemców (i Niemko-Polki takie jak ty) obywateli innych narodowości ty Niemko-Polka masz na dzieci o wile wiecej jak w Polsce. Ja mam też prośbę, lepiej Niemko-Polko nie rozmnażaj się by niejaki Ziemkiewicz nie musiał o takich jak ty (Niemcach) źle mówić.
W dzieciństwie przepadałem za szczawiem, mirabelkami, ale ośmiorniczki i kawior znałem jako mit, jednak to było tak dawno że dziś niekiedy brzmi jako fatamorgana, ale nie dla Czesława i Klaudynki.
Idę za ciosem posłanki Pawłowicz, posła komunistycznego prokuratora Piotrowicza, Czesława itp
Lewak poniżając innych chcesz się dowartościować? Jako dziecko też jadłam szczaw i jakoś nie czuję się gorsza . Ty zapewne kawior albo ośmiorniczki .
Lewak? Skąd w tobie tyle nienawiści. Idź. Się przewietrzyć.
Figo fago jeśli ktoś szuka wygodniejszego życia to po co zazdrościsz 500 zł? Wstyd ci nie jest? Na ciebie bezdzietnego leminga będą pracować . Ja mieszkam od kilku lat w niemczech i mam na dzieci o wiele więcej a Ty zazdrościsz ochłapy. Mam prośbę dla dobra gatunku nie rozmnażaj się.
Czesław,lejesz wodę, za brzdąca chodziłeś rwać szczaw i mirabelki i to tobie uratowało życie. Po waszych PiSbolszewickich rządach czeka powrót do tego w najbliższym czasie albo Polska zostanie zlicytowana jako bankrut za przysłowiowe jedno euro. PS - twój Guru Jarosław K. też całe życie był sknerą, trzymał pieniądze w skarpecie, teraz na Whiskas dla jego kota musicie oddawać miesięczna daninę.
Czesław, tobie zatwardziałemu PiSbolszewikowi wszędzie śmierdzi polityką. Szczebel lokalny rządzi się innymi prawami, tu priorytetem są interesy poszczególnych osób lub grupek, partyjność ważna przy tworzeniu list wyborczych a potem najmniej istotna. Na najwyższym szczeblu to inna para kaloszy, była PZPR i nie ma po niej śladu, był AWS i podobnie skończył, SLD jeszcze niedawno miało znaczne poparcie i pozostał po nich trup wyciągnięty z szafy w postaci Czarzastego, PO też się zużyło, to samo czeka prędzej czy później PiS bo Kaczyński nie jest w stanie ze względu na położenie geopolityczne Polski zrobić z tego kraju Korei Płn. A mieszkańca Złotowa czy powiatu mało interesuje czy u władzy jest PiS czy inna sekta, bo głównie patrzy na swój interes i grubość swego portfela. Nie dotyczy to zatwardziałych wyznawców wszelkiego rodzaju sekt którzy dla swego Guru są gotowi sprzedać ojca i matkę, jak Pawlik Morozow.
Ja już za brzdąca chodziłem rwać porzeczki, truskawki. Byłem naganiaczem na polowaniach. Nauczyłem się szanować pieniądz. Dziś lenie nazywają mnie sknerą i liczykrupą. Ale to oni mają problem.
Znajomy mówił od lat, że nie zna w urzędzie w którym pracuje kogoś, kto głosowałby na PiS. Górą Platforma (żartobliwie zwana obywatelską). To jak to jest z tymi preferencjami politycznymi urzędników? Czy przeszli teraz na stronę Prawa i Sprawiedliwości?
Każdy kij ma dwa końce. Bywają leniwi stażyści, bywają wyzyskiwacze pracodawcy ale większość jest normalna. Poza tym co to znaczy, że brakuje ludzi do pracy? To tylko rynek i popyt/podaż. Proszę zapłacić tyle co na Zachodzie a chętni i odpowiedzialni się znajdą do pracy.
Statystyki pokazują, że pupy nie mają sensu, bo niewiele wnoszą, a pracujący muszą je utrzymywać. Właściwie główne ich zadanie to "liczenie" bezrobotnych i podawanie wyników w odpowiednim momencie, żeby władza była zadowolona i ogłosiła sukces, a także należy pamiętać, że wszyscy urzędnicy to wyborcy partii rządzącej. Można zdecydowanie lepiej wydać pieniądze niż na pup. Podobno na rynku pracy brakuje specjalistów, więc pracownicy pup mogliby się wykazać, myślę że bezrobocie tak ogarniętym specjalistom nie grozi:) Mamy więc korzyść w postaci zaoszczędzonych milionów i jeszcze specjalistów na rynku, którzy będą rozwijać nasz piękny kraj:)
Czyżby kserowanie dokumentów było urągające? Tego też trzeba się nauczyć. Czasy, kiedy "cackano" się z każdym stażystą minęły. Osoba odbywająca staż nie do wszystkich prac (czytaj dokumentów) może mieć dostęp (ochrona danych osobowych, ochrona firmy itp), więc na początku deleguje się na nią czynności typowo techniczne. Może niech każdy stażysta, który przychodzi na staż powie pracodawcy co konkretnie potrafi samodzielnie wykonać, na czym konkretnie się zna, co zrobi bezbłędnie. Ale z tym może już być gorzej .....
Banialuki piszesz. Świat idzie na przód, zmienia się mentalność i podejście ludzi do życia. Dawniej zborze obrabiano cepami, dziś kombajnem z kabina klimatyzowaną i DVD. Ty dalej szukasz cepa. Mentalnośc człowieka jest tak skonstruowana, że ciągle szuka lepszego i wygodniejszego życia. Tak było, jest i będzie. Jajka nie umie ugotować i potrafi przypalić wodę na kuchni nie tylko bezrobotny leń żyjący z emerytury mamy ale i nie jeden nowobogacki milioner. Czy chcesz czy nie Świat ewoluuje w kierunku wygód, szaleństw, samounicestwienia, czy się to tobie i innym podoba czy nie. PS - jeśli ,,pieniądze spadają z nieba"" (500+) to dlaczego ktos ma sie przemęczać pracą?
A co 500 ma z tym wspólnego? Przecież ci ludzie wychowują dzieci które będą pracować na bezdzietnych
Za granicą multikulti napewno was uszanuje :-)
Każdy zaczynał od zera. Czego sie spodziewacie? Stanowiska dyrektora? Nikt was pracy nie nauczył, szacunku do pieniędzy. Mądrzy rodzice to na jagody z dziećmi jeżdżą żeby zrozumiały że pieniądze nie spadają z nieba a trzeba na nie zapracować. Jesteście pokoleniem które nawet jajka ugotować sobie nie potrafi. A wasze dzieci (jeśli leming się zdecyduje) na pytanie skąd jest mleko? Z marketu będą mówić. Ale to wina rodziców nie dzieci. Taką młodzież wychowali rodzice, oczywiście są wyjątki . Pozdrawiam
Moj staz polegal na kserowaniu dokumentow. Tyle sie nauczylam... stazysci sa traktowani jako tania sila robocza do "przynies, wynies,pozamiataj" nic dziwnego ze mlodziez nie chce tak zaczynac.
Pewnie, że wolą nic nie robić niż siedzieć w jakiejś gówno pracy za głodowe stawki z szefem poganiaczem niewolników. Wyjeżdżajcie za granicę, w tym kraju gdzie nie szanuje się człowieka nie ma sensu zostawać.
Może by tak zagonić byłego burmistrza Jastrowia R.S., namaszczonego przez PZPR do roboty któremu stworzono spec-stanowisko w PUP by dotrwał do emerytury za 10 tys zł, a swe miasto przez ponad 30 lat trzymał w przetrwaniu?
PS - L-4 (zwolnienie lekarskie) w czasie terminu złożenia podpisu w PUP, zawiezione osobiście do PUP, przyjęte przez koleżankę siedzącą za biurkiem na przeciw bo osoba odpowiedzialna za rejon nie obecna, za kilka dni pismo o utracie statusu bezrobotnego, interwencja osobista na koszt bezrobotnego celem wyjaśnienia, skuteczna, ale kto tu zakończył edukację na poziomie gimnazjum?
Od dawna z własnego doświadczenia i z obserwacji zastanawiam się jaki sens ma byt PUP, a mianowicie: 1.Organizuje się w siedzibie Starostwa jakieś wykłady psychologiczne na temat radzenia sobie z bezrobociem których lektorem jest dyrektor PUP, przyjazd z terenu na koszt bezrobotnego, w sumie nawijanie makaronu na uszy, prowadząca pewno zgarnęła za to niezłą kasę, jaki to ma sens oprócz dodatkowych zarobków Pani Dyrektor? 2. Każdy dodatkowy bezrobotny musi w wyznaczonym terminie stawić się przed obliczem pracownika PUP by podpisać listę gotowości do podjęcia pracy, każde stawiennictwo to koszt bezrobotnego (często nie mającego dochodu), nie warto wrócić do starej praktyki gdy pracownik PUP raz w miesiącu pofatyguje się do poszczególnej Gminy w ramach delegacji by zebrać tam podpisy? 3. Teraz odnośnie stażu pracy poprzez skierowanie z PUP i odnoszących się do tego przepisów: - Bezrobotny nie może odbywać stażu w niedziele i święta, w porze nocnej, w systemie pracy zmianowej ani w godzinach nadliczbowych. Czas pracy to 8 godzin dziennie i 40 godzin tygodniowo. Więc skąd to zdziwienie Dyrektor PUP że ktoś miał pracować 10 godz ? Tego typu przypadki to wyjątek indywidualnie potwierdzony przez Starostę. - Stażysta otrzymuje 120% zasiłku dla bezrobotnych przez pierwsze 3 miesiące wykonując bardzo często prace jak każdy inny pracownik zatrudniony na pełen etat, czyli pracodawca ma darmowego (opłacanego przez Starostwo) ,,białego murzyna"". - Stażysta w przeciwieństwie do pracownika nie może posiadać dodatkowego źródła dochodów wynikających z wykonywanej pracy, ponieważ straci wówczas status bezrobotnego. - Pracodawca zwolniony jest z obowiązku finansowania pracy stażysty, a przyjętego w ramach stażu pracownika traktuje jako tanią siłę roboczą. W uznaniu wielu osób wygodnym dla pracodawcy jest przyjmowanie stażystów bez konieczności tworzenia miejsca pracy, a zatem nieponoszenia związanych z nim kosztów. 4. Porównywanie bezrobotnych do zakolczykowanych leni patentowanych ,,jak leci"" przez Dyrektorkę PUP chyba nie różni się od ocen klientów tej placówki też najczęściej porównujących zachowanie jej podwładnych do osób które ukończyły edukację na gimnazjum. 5. Na koniec kuriozum. Osoba zarejestrowana w PUP z prawem do zasiłku który nie pobierała przez trzy miesiące ponieważ w międzyczasie otrzymała rentę, z tego tytułu nie złożony podpis po trzech miesiącach w PUP, utrata prawa statusu bezrobotnego i prawa do zasiłku, po roku pismo z PUP informujące o konieczności uwzględnienia nie pobranego zasiłku w deklaracji podatkowej PIT, informacja o przepadnięciu należnego zasiłku ze względu na przekroczenie terminu jego pobrania, czyli teoretycznie podatek od pieniędzy których petent nie widział na oczy ani przez chwile nie potrzymał w ręku. Ten sam przypadek kilkanaście lat temu, pobrany zasiłek za jeden miesiąc, po przyznaniu renty dla ZUS natychmiast PUP porozumiał sie z ZUS odzyskując pieniądze. Podtrzymuję stanowisko, że PUP to nikomu nie potrzebna instytucja, najlepiej do sprywatyzowania (nie przez obecne kierownictwo), bo jak widać ze Starostwem ,,w jedną trąbę dmuchają"".
Od dawna z własnego doświadczenia i z obserwacji zastanawiam się jaki sens ma byt PUP, a mianowicie: 1.Organizuje się w siedzibie Starostwa jakieś wykłady psychologiczne na temat radzenia sobie z bezrobociem których lektorem jest dyrektor PUP, przyjazd z terenu na koszt bezrobotnego, w sumie nawijanie makaronu na uszy, prowadząca pewno zgarnęła za to niezłą kasę, jaki to ma sens oprócz dodatkowych zarobków Pani Dyrektor? 2. Każdy dodatkowy bezrobotny musi w wyznaczonym terminie stawić się przed obliczem pracownika PUP by podpisać listę gotowości do podjęcia pracy, każde stawiennictwo to koszt bezrobotnego (często nie mającego dochodu), nie warto wrócić do starej praktyki gdy pracownik PUP raz w miesiącu pofatyguje się do poszczególnej Gminy w ramach delegacji by zebrać tam podpisy? 3. Teraz odnośnie stażu pracy poprzez skierowanie z PUP i odnoszących się do tego przepisów: - Bezrobotny nie może odbywać stażu w niedziele i święta, w porze nocnej, w systemie pracy zmianowej ani w godzinach nadliczbowych. Czas pracy to 8 godzin dziennie i 40 godzin tygodniowo. Więc skąd to zdziwienie Dyrektor PUP że ktoś miał pracować 10 godz ? Tego typu przypadki to wyjątek indywidualnie potwierdzony przez Starostę. - Stażysta otrzymuje 120% zasiłku dla bezrobotnych przez pierwsze 3 miesiące wykonując bardzo często prace jak każdy inny pracownik zatrudniony na pełen etat, czyli pracodawca ma darmowego (opłacanego przez Starostwo) ,,białego murzyna"". - Stażysta w przeciwieństwie do pracownika nie może posiadać dodatkowego źródła dochodów wynikających z wykonywanej pracy, ponieważ straci wówczas status bezrobotnego. - Pracodawca zwolniony jest z obowiązku finansowania pracy stażysty, a przyjętego w ramach stażu pracownika traktuje jako tanią siłę roboczą. W uznaniu wielu osób wygodnym dla pracodawcy jest przyjmowanie stażystów bez konieczności tworzenia miejsca pracy, a zatem nieponoszenia związanych z nim kosztów. 4. Porównywanie bezrobotnych do zakolczykowanych leni patentowanych ,,jak leci"" przez Dyrektorkę PUP chyba nie różni się od ocen klientów tej placówki też najczęściej porównujących zachowanie jej podwładnych do osób które ukończyły edukację na gimnazjum. 5. Na koniec kuriozum. Osoba zarejestrowana w PUP z prawem do zasiłku który nie pobierała przez trzy miesiące ponieważ w międzyczasie otrzymała rentę, z tego tytułu nie złożony podpis po trzech miesiącach w PUP, utrata prawa statusu bezrobotnego i prawa do zasiłku, po roku pismo z PUP informujące o konieczności uwzględnienia nie pobranego zasiłku w deklaracji podatkowej PIT, informacja o przepadnięciu należnego zasiłku ze względu na przekroczenie terminu jego pobrania, czyli teoretycznie podatek od pieniędzy których petent nie widział na oczy ani przez chwile nie potrzymał w ręku. Ten sam przypadek kilkanaście lat temu, pobrany zasiłek za jeden miesiąc, po przyznaniu renty dla ZUS natychmiast PUP porozumiał sie z ZUS odzyskując pieniądze. Podtrzymuję stanowisko, że PUP to nikomu nie potrzebna instytucja, najlepiej do sprywatyzowania (nie przez obecne kierownictwo), bo jak widać ze Starostwem ,,w jedną trąbę dmuchają"".
Od dawna z własnego doświadczenia i z obserwacji zastanawiam się jaki sens ma byt PUP, a mianowicie: 1.Organizuje się w siedzibie Starostwa jakieś wykłady psychologiczne na temat radzenia sobie z bezrobociem których lektorem jest dyrektor PUP, przyjazd z terenu na koszt bezrobotnego, w sumie nawijanie makaronu na uszy, prowadząca pewno zgarnęła za to niezłą kasę, jaki to ma sens oprócz dodatkowych zarobków Pani Dyrektor? 2. Każdy dodatkowy bezrobotny musi w wyznaczonym terminie stawić się przed obliczem pracownika PUP by podpisać listę gotowości do podjęcia pracy, każde stawiennictwo to koszt bezrobotnego (często nie mającego dochodu), nie warto wrócić do starej praktyki gdy pracownik PUP raz w miesiącu pofatyguje się do poszczególnej Gminy w ramach delegacji by zebrać tam podpisy? 3. Teraz odnośnie stażu pracy poprzez skierowanie z PUP i odnoszących się do tego przepisów: - Bezrobotny nie może odbywać stażu w niedziele i święta, w porze nocnej, w systemie pracy zmianowej ani w godzinach nadliczbowych. Czas pracy to 8 godzin dziennie i 40 godzin tygodniowo. Więc skąd to zdziwienie Dyrektor PUP że ktoś miał pracować 10 godz ? Tego typu przypadki to wyjątek indywidualnie potwierdzony przez Starostę. - Stażysta otrzymuje 120% zasiłku dla bezrobotnych przez pierwsze 3 miesiące wykonując bardzo często prace jak każdy inny pracownik zatrudniony na pełen etat, czyli pracodawca ma darmowego (opłacanego przez Starostwo) ,,białego murzyna"". - Stażysta w przeciwieństwie do pracownika nie może posiadać dodatkowego źródła dochodów wynikających z wykonywanej pracy, ponieważ straci wówczas status bezrobotnego. - Pracodawca zwolniony jest z obowiązku finansowania pracy stażysty, a przyjętego w ramach stażu pracownika traktuje jako tanią siłę roboczą. W uznaniu wielu osób wygodnym dla pracodawcy jest przyjmowanie stażystów bez konieczności tworzenia miejsca pracy, a zatem nieponoszenia związanych z nim kosztów. 4. Porównywanie bezrobotnych do zakolczykowanych leni patentowanych ,,jak leci"" przez Dyrektorkę PUP chyba nie różni się od ocen klientów tej placówki też najczęściej porównujących zachowanie jej podwładnych do osób które ukończyły edukację na gimnazjum. 5. Na koniec kuriozum. Osoba zarejestrowana w PUP z prawem do zasiłku który nie pobierała przez trzy miesiące ponieważ w międzyczasie otrzymała rentę, z tego tytułu nie złożony podpis po trzech miesiącach w PUP, utrata prawa statusu bezrobotnego i prawa do zasiłku, po roku pismo z PUP informujące o konieczności uwzględnienia nie pobranego zasiłku w deklaracji podatkowej PIT, informacja o przepadnięciu należnego zasiłku ze względu na przekroczenie terminu jego pobrania, czyli teoretycznie podatek od pieniędzy których petent nie widział na oczy ani przez chwile nie potrzymał w ręku. Ten sam przypadek kilkanaście lat temu, pobrany zasiłek za jeden miesiąc, po przyznaniu renty dla ZUS natychmiast PUP porozumiał sie z ZUS odzyskując pieniądze. Podtrzymuję stanowisko, że PUP to nikomu nie potrzebna instytucja, najlepiej do sprywatyzowania (nie przez obecne kierownictwo), bo jak widać ze Starostwem ,,w jedną trąbę dmuchają"".
Teraz, gdy dają 500+ to młodym tym bardziej nie chce się pracować. Drogi dziennikarzu popytaj lokalnych przedsiębiorców, jak ciężko znaleźć obecnie pracownika.
No i co. Ja kiedys kiedys tez poszedlem na staz zgodny z moim wyuczonym zawodem, na ktory wyslal mnie PUP. Za]bki w okolicach smiesznych 600 pln miesiecznie. Pamietam jak wszyscy sie smiali, ze za tyle pracuje. A jednak papier z referencjami sie przydal i dzis jestem w stanie dzieki temu zarabiac okolo 12 razy wiecej i to na reke. Wiec pozdrowienia dla wszystkich nierobów idzcie se po 500 plus. nara
Mamy to co od dawna się mówi , nie będzie komu pracować . Rząd podnosi koszty pracodawców ,aby utrzymać tych nierobów. Pracownik żeby pokrył swoją pracą koszty samych opłat jakie musi pokryć pracodawca pracuje min. 1/3 miesiąca reszta to jego pensja i ewentualny zysk pracodawcy który w części przeznaczany jest na rozwój firmy i zakup materiałów.Przy takich założeniach pracownik musi dać z siebie wiele. Nie tyczy się to jednak sfery budżetowej która przyzwyczajona jest nadal do zasady ... bo się należy .Ciekawe , co było by gdyby każdy musiał jako przedsiębiorca jednoosobowy , zadbać o to aby pokryć ZUS , podatki a o reszcie myśleć jak tu dalej przeżyć. Armia zasiłkowców urosła by do rozmiarów niebotycznych
Na staz wysylani sa nie tylko mlodzi. Wszyscy w roznym wieku z roznym stazem pracy!!! Pracujemy na tym stazu normalny etat i robi sie wszystko a wyplaty za miesiac jest niecaly 1000. Na dojazd odliczamy i zostaje niewiele. Pracodawcy uwielbiaja stazystow bo nie musza im placic a potem na 3 miesiace musza zatrudnic ale np na 1/2etatu. Ktos kto dojezdza i ma 1/2 etatu to pracuje tylko na dojazdy. Z tym smiesznym gadaniem ze po stazu jest duza szansa na prace zart. Kochani napiszcie jakie sa wasze historie ze stazem . Proponuje aby zlikwidowac urzad pracy i niech ci pracujacy tam ida na staze i pani dyrektor tez. Powodzenia
Prawda!!!!
To tez fakt , ze te staze roznie wygladaja a zazwyczaj na robieniu kawki itd.Jednak niestety tez jest prawda, ze mamy i rosnie nam pokolenie leni oraz szerzy sie cwaniactwo: najlepiej chcieli by dostawac duze pieniadze za nie robienie nic i kombinuja jak tutaj sie nie natobic a miec duza kase.Przykre...bo sami sie w tym pogubia a pozatym jak taka osoba chce miec wlasna rodzine i ja utrzymac? Mamusia da ? Ciekawe...
Staż to praktyczna nauka różnorakich czynności przez doświadczonego w danej dziedzinie specjalistę. Tymczasem często jest to zaparzanie herbaty lub wykonywanie jednej czynności całymi dniami. Nie dziwie się młodzieży
Lenie do roboty........albo nie dalej możecie siedzieć na mamusi garnuszku. Co za czasy w d........ się poprzewracało
Przykro czytać niektóre artykuł. Czy musi być u nas tylu IDIOTÓW i każdy poważny problem osr. i o rzygać.
Ja informacje o tym ile zarabiam otrzymałem po przepracowaniu pół miesiąca. A info o tym gdzie w ogóle będę pracował po zrobionych badaniach i spotkaniach z kimśtam. Gdy było za późno by się wycofać. A jest to praca, w której wiedziałem z góry, że nie podołam dlatego oczekiwałem zupełnie czego innego.
Zostałem wykorzystany jako darmowa siła robocza dla pracodawcy. A co najbardziej komiczne. Pracuję za wszystkich, jestem opieprzany za wszystkich. A pracując na pełen etat zarabiam mniej niż osoby, które sobie pracują dorywczo połowę godzin mniej.
Racja. Staż to wyzysk. Dostajesz 1000 zł, a zapieprzasz więcej niż normalny pracownik. Zrób to i to i to- bo jesteś stażystą. Umowę po stażu dostałam na pół etatu, tyle że na 6 miesięcy, a nie 3. Teraz w 4 godziny mam tyle roboty, że nie pytajcie. Grafik - jak się chce, jak napisze tak mam przyjść i tak było na stażu. Jednego dnia tak, drugiego tak i nieważne były moje plany. Gdy poszłam RAZ na chorobowe to wielka "agresja " pracodawcy. Nie dziwię się, że ludzie nie chcą, że rezygnują. To zwykle wykorzystywanie za gó×niane pieniądze!
To niech pracodawcy dopłacają do stażu. Chcą by robić wszystko a nie płacą nic. I to najlepiej staż na rok i wypieprzyć i next.. najlepiej tak. Tania siła robocza. Niech pracodawca lub pan z pup utrzyma rodzinę za 900zl miesięcznie i wtedy się wypowiada dlaczego że stażu się rezygnuje.
Dodam, że stażysta nie pracuje zmianowo. U mnie zdarza się to nagminnie! Mam "stały" grafik, który zmienia się z dnia na dzień, bo ktoś chce wcześniej wyjść do fryzjera. Ja dostając grafik planuje pod niego swój czas i staram się robić to tak, by nikt nie musiał zmieniać swoich planów z mojego powodu. Kiedy odmówiłam, bo miałam swoje plany usłyszałam, że jestem na stażu i czego mogłam się spodziewać. Jeżeli dalej będzie ciche przyzwolenie na traktowanie w ten sposób stażystów, dalej będzie istniał wyzysk i wykorzystywanie.
I dobrze! Wiem po sobie, przyjęłam propozycję stażu w żłobku, gdzie jestem pozostawiana z dziećmi mimo, że jestem stażystką nie raz są braki kadrowe i jestem przysłowiową zapchaj dziurą i wykonuję pracę za innych. W grupie 20 osobowej gdzie liczna opiekunów powinna wynosić 3, jestem Ja i 2 opiekunki i niech mi nikt nie mówi że to nie jest tania siła robocza. Z łaską usłyszałam, że zostane zatrudniona na pół etatu na 3mce bo takie są wymogi, wszyscy zachęcają mnie to pozostania w pracy, ale uważam, że staż jest nie tylko sprawdzianem dla stażysty, ale i przyszłego pracodawcy.
Pracodawca liczy tylko na darmowe ręce do pracy, bo to PUP płaci. Niby idziesz na stanowisko administracyjne, a musisz robić wszystko od mycia okien, po sprzątanie toalety do urządzania przyjęcia urodzinowego dziecku pracodawcy. A jak nie ma co robić to nawet ulotki roznosić. Nie takie rzeczy pracodawca obiecuje w programie stażu, nikt tego nie sprawdza. Jak masz umowę to to 8h musisz siedzieć jeśli nie było autobusów to godziny trzeba było odrobić w sobotę. A jak umowa wygasła nagle się okazuje że przedłużą Ci tylko na pół etatu bo i nie ma tyle pracy na 8h... STAŻ to czyste wykorzystywanie młodego pracownika.