Panie, taki ciężki kaloryfer mi pod drzwi postawił, ja odstawiam, a on: ha, ha, ha, jaki numer udany! Swoje śmierdzące szmaty mi na próg kładł: nich ci śmierdzi! Wyrzuciłam, a on: gdzie moje rzeczy?! Ja ze strachu poszłam i ze śmietnika je mu przyniosłam. Tak zastraszona jestem
– pani Genowefa zaprasza do pokoju sąsiadującego z oprawcą. Próbowała odzyskać spokój przez policję i przez sąd. Teraz spróbuje przez gazetę.
45 lat tu mieszkam. Najpierw dostałam mieszkanie od miasta, a potem je z mężem wykupiliśmy. To był błąd życiowy. Teraz tego żałuję, przez tego skurczybyka
Reklama
– 79–latka błądzi wzrokiem po podłodze. Z rzadka patrzy w bok, na pana Andrzeja. Rosły, wąsaty mężczyzna bezradnie rozkłada ręce.
Mówi do nas: Co wy, kur…, mi zrobicie? Jak bym go trzasnął, ale nie chcę za durnia iść do więzienia
– roztrzęsiony mówi o mężczyźnie śpiącym za ścianą. Ten jeszcze nie wie, że za chwilę ktoś do niego zapuka.
L. od lat zajmuje mieszkanie na pierwszym piętrze komunalnej kamienicy. Wprost z odrapanej klatki schodowej wchodzi się do kuchni. Choć kuchnia to za dużo powiedziane. Kilka szafek, pół kaflowego pieca wystającego ze ściany (druga połowa ozdabia pokój), turystyczna butla gazowa z czajnikiem, dwa rowery oparte o ścianę. Za to z murów spływają kolory.
Gówno prawda, że życie jest szare i ponure. Tak płynie życie, jak ja namalowałem
– złotowianin mieszkający w lokalu socjalnym pokazuje swoje malunki.
Życie jest jak ogon pawia. Przyznasz mi rację, że wszystko kręci się dookoła, a z życia wybija się zawsze jakaś gwiazda
– uzasadnia obecność figur pod oknem. Na podłodze leży szafa z ułożonymi w niej na płasko ubraniami. Obok stolika schnie chleb, wszystko cuchnie moczem. Pytam o sąsiadkę. Mężczyzna zna jej dokładny wiek, twierdzi, że zabiła syna i męża. W rzeczywistości obaj zmarli na raka (białaczkę i nowotwór kości). Oskarża staruszkę o kradzież rzeczy, m.in. koszulki zespołu Metallica i spalenie jej w piecu. Do znęcania się nad nią się nie przyznaje. Przeciwnie, w jego odczuciu to sąsiadka wymyśla głupoty i zgłasza się z nimi na policję. Robić ma to, bo chce się go pozbyć i przejąć jego mieszkanie. Spór między sąsiadami trwa od kilku lat. W 2011 roku sąd uwierzył kobiecie i skazał L. za grożenie sąsiadce spaleniem mieszkania i pozbawieniem życia lub zdrowia. Za kratkami mężczyzna spędził osiem miesięcy.
Skazali mnie tylko dlatego, żebym sobie odpoczął. Bo ta babka jest jeb…
– twierdzi recydywista. W przeszłości karany był za kradzież i zniszczenie cudzej rzeczy. W sumie odsiedział dwadzieścia miesięcy.
Przez rok po powrocie z zakładu karnego L. jest spokojny. Nie chodzi za panią Genowefą, nie straszy jej aniołami, które ją zabiją, nie robi jej kawałów. Jednak z czasem wraca do prześladowania staruszki.
Wykręcił korki, poleciałam ze schodów. A on: ha ha, dobrze ci tak. Rękę w trzech miejscach miałam pękniętą
Reklama
– 79–latce łamie się głos. Lekarzowi nie powiedziała, co spowodowało upadek. Nie chciała sąsiadowi robić rozgłosu.
W Złotowie wszyscy się znają, co druga koleżanka zaczepi i będzie wypytywać. To niemiłe, nie?
– roni łzę.
A on się śmiał, że numer udany. On sadysta!
To trwa od ośmiu lat. Odkąd wujek zmarł zaczęła się Sodoma i Gomora
– opowiada pan Andrzej, jeden z niewielu krewnych pani Genowefy.
Siedzi taki byk na schodach rozkraczony i nie chce jej wpuścić do domu. Za pieniądze wpuści
– mężczyzna pociera kciukiem o palec wskazujący.
Ciotka płacze, znerwicowana, tabletki bierze. Ludzie, tak nie można żyć! Mówię do sędziny: żądam od was pomocy dla mojej ciotki. Żeby miała święty spokój.
W 2016 roku ataki się nasilają i mieszkania sąsiadów coraz częściej odwiedza policja. 23 marca 2016 roku funkcjonariusz Komendy Powiatowej Policji w Złotowie Jarosław Markowski notuje, że pani Genowefa zgłosiła psychiczne znęcanie się nad nią przez sąsiada. Miał kopać w jej drzwi, zatykać zamek, grozić, że wtargnie do jej domu i zrobi jej rewizję. Miesiąc później policjantce Monice Sieczkarek sąsiedzi pokrzywdzonej przyznali się, że wiedzą o znęcaniu się opiniowanego nad sąsiadką. Obecny przy tym L. stwierdził, że nie rozumie interwencji policji, a sprawiedliwość wymierzą anioły. Funkcjonariuszka zauważyła, że wypowiedzi opiniowanego były nielogiczne. Przy jednej z interwencji L. oświadczył policjantom, że musi rozebrać wszystkie podłogi, bo w budynku są drgania. W domu panował nieporządek i zapach rozpuszczalnika. Wezwano pogotowie, jednak lekarz stwierdził brak przesłanek do konsultacji psychiatrycznych. Sąsiadce miał mówić, że jest świętym obrazkiem, a na święte obrazki nie wzywa się policji, bo to grzech. – Po zeznaniach na policji wrócił, jak nogami w moje drzwi walił. Całe są zniszczone, dobrze że drogie były – kobieta splata ręce jak do modlitwy.
Jakby były tańsze, to by je wywalił
– dodaje łamiącym się głosem. Podkreśla, jak bardzo boi się nieobliczalnego mężczyzny.
Niech się wyleczy – Zaburzenia paranoidalne, prawdopodobnie wyższa nerwowość, poczucie braku bezpieczeństwa i niezrozumienia. Świat i innych ludzi...
Musi być przymus – Psychiatrzy orzekli, że L. wymaga leczenia w oddziale psychiatrycznym zamkniętym z terapią uzależnień. Po jego zakończeniu powinien...
Sąsiedzi 79–latki, małżeństwo z dołu, nie słyszało, by L. groził pani Genowefie śmiercią. Zdaniem pani P. pokrzywdzona czasem koloryzuje opowieści.
Mimo to w sierpniu 2016 roku policja kieruje do Sądu Rejonowego w Złotowie akt oskarżenia przeciwko L. Wszystko wskazuje na to, że staruszka znowu odpocznie od 40–latka. Tyle że nikt nie wie, co siedzi w jego głowie.
Zaburzenia paranoidalne, prawdopodobnie wyższa nerwowość, poczucie braku bezpieczeństwa i niezrozumienia. Świat i innych ludzi odbiera jako niewartych zaufania, nieprawdomównych – tak L. określają biegli psychiatrzy i psycholog, powołani przez sąd. Mężczyzna ma mieć zaburzenia schizofreniczne lub urojeniowe. A urojenia zaburzają jego myślenie i całkowicie uniemożliwiają mu pokierowanie swoim postępowaniem. Czuje się prześladowany przez panią Genowefę lub innych ludzi. Żyje w swoim świecie. Dlatego sędzina Monika Kuśmirek decyduje się zawiesić postępowanie do czasu ustąpienia przeszkody w prowadzeniu rozprawy. To znaczy do chwili wyleczenia oskarżonego o wypowiadanie gróźb karalnych.
Wymaga on leczenia przez co najmniej sześć miesięcy, po którym powinien być ponownie zbadany przez biegłych
– czytamy w aktach sprawy, udostępnionych przez L.
Czas minimalny sześciu miesięcy może zostać znacznie wydłużony, a termin zakończenia leczenia niemożliwy do precyzyjnego określenia
– stwierdziła sędzina.
Dzięki temu L. wrócił do swojego mieszkania i, jak twierdzi pani Genowefa, prześladowania jej. – Robi to za nic. On po prostu lubi zadręczać ludzi.
Znalazł sobie ofiarę, słabą psychicznie kobietę i znęca się nad nią
Reklama
– pan Andrzej ma żal do wymiaru sprawiedliwości. Zarówno do policji, jak i sądu.
Ma ją połamać albo zabić, by zareagowali?
– pyta wściekły.
Psychiatrzy orzekli, że L. wymaga leczenia w oddziale psychiatrycznym zamkniętym z terapią uzależnień. Po jego zakończeniu powinien kontynuować leczenie pod nadzorem sądowym w poradni zdrowia psychicznego. Bo L. jest też uzależniony od środków odurzających.
Siedzi i z worka rozpuszczalnik ciągnie jak smok siarkę
– obrazowo opisuje to pan Andrzej. Zdaniem biegłych na chwilę badania prawdopodobieństwo ponownego popełnienia przez niego czynu zabronionego w związku z chorobą psychiczną było wysokie. I pewnie takie jest nadal, bo w odurzaniu się mężczyzna nie widzi nic złego. Robi to od dwudziestu lat i, jak twierdzi, nic mu nie jest. Jedyne co zniszczył mu rozpuszczalnik, to zęby.
Nawet gdy się nie odurza interpretuje otoczenie w sposób podejrzliwy, graniczący z paranoją
– stwierdzili biegli sądowi. Dlaczego więc L. nadal mieszka drzwi w drzwi ze staruszką, za znęcanie nad którą był skazany? Pytanie o to, czy sędzina podjęła dobrą decyzję, zawieszając postępowanie i nie wysyłając L. na przymusowe leczenie skierowaliśmy do rzecznika Sądu Okręgowego w Poznaniu. Odpowiedzi jak dotąd nie uzyskaliśmy, bo sędzia nie miał dostępu do akt sprawy. Nie wiemy, co zamierza w tej sprawie zrobić. Kierunek pokazuje kierujący Oddziałem Psychiatrycznym Szpitala Powiatowego w Złotowie Wojciech Czernaś.
W takich przypadkach sąd ma prawo umieścić taką osobę w zakładzie zamkniętym. Musi być jeszcze mowa o czynie o wysokiej szkodliwości społecznej, ale to już zależy od oceny sądu
– twierdzi psychiatra.
W tym przypadku takie przesłanki zdają się występować. Jeśli sędzina podejmie decyzję o umieszczeniu L. w zakładzie, sprawa przeciwko niemu zostanie zakończona.
Nie przypisuje się takiej osobie winy, ponieważ uważa się, zresztą słusznie, że to nie ona popełniła dane przestępstwo, ale spowodowała to choroba. Czyli dana osoba nie miała zdolności pokierowania swoim postępowaniem albo rozeznania czynu
– wyjaśnia lekarz. Decyzja należy do sądu.
Pani Genowefa na rozstrzygnięcie czeka wystarczająco długo. W ciągłym poczuciu zagrożenia.
Koleżanki się cofają, niech ja zachoruję, do mnie nikt nie przyjdzie, boją się
– mówi drżącym głosem.
Czasem myślę, żeby się tabletek najeść i po cichu odejść.
Podejmując decyzję sąd może pomóc dwóm osobom, bo L. także jej wymaga, choć nie zdaje sobie z tego sprawy. Im prędzej to nastąpi, tym lepiej.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Demokracja ,powinna znaczyć praworządność i bezpieczeństwo , prawa i obowiązki obywateli ! Silna , skuteczna i sprawiedliwa władza na każdym szczeblu ! Tak powinno być, a jak jest każdy widzi . Zwykły roz.....j!!!
Znam tą Panią. Kiedyś opowiadała że bała się zjść do piwnicy aby rozpalić w centralnym.Siedziała w zimnym mieszkaniu ! Gdzie jest MOPS!! To ich podopieczny!
Władza nie lubi problemów ,policja i sądy umywają rączki lepiej uczepić się kogoś kto stanie i będzie płakał to wtedy jest satysfakcja,straznicy miejscy dzisiaj na spacerku jak na promenadzie w Międzyzdrojach powiem krótko nigdy juz nie zagłosuje na obecną władzę miały być zmiany w SM panie burmistrzu i co zamiast tego będziemy kwiatki sadzić.
To się w głowie nie mieści,żeby Sąd w Złotowie nie rozwiązał definitywnie tej sprawy!!! Dlaczego do tej pory ten psychicznie chory zajmuje Lokal Socjalny i dewastuje go? MOPS-Brewka,proszę pilnie odebrać to mieszkanie temu czubkowi i przenieść go na zawsze do psychiatryka a mieszkanie przydzielić normalnym ludziom,którzy czekają w kolejce lub komuś z Ośrodka dla bezdomnych. Pan Łukasz Opłatek musi MOPS-owi pokazywać jak zachowuje się,taki nienormalny,który na co dzień znęca się nad sąsiadką,przez 8 lat !!! To oznacza,że Opieka Społeczna w ogóle nie sprawdza stanu swoich mieszkań.Siedzicie ,pijecie kawkę i pilnujecie swojego Fotela,Tak panie Brewka,czas zmienić kierownictwo,MOPS,w Złotowie,którzy nie potrafią przeprowadzić czubka w miejsce odosobnione,od normalnych ludzi. Psami,co szczekają na okrągło w waszych socjalnych mieszkaniach,też pewnie nic nie wiecie.No skoro nie chodzicie,na wywiady ,w terenie po swoich mieszkaniach no to skąd mozecie coś wiedziec.Czas na zmiany ,Panie Burmistrzu,odwołać Brewkę i powołać kobietę kompetentną tego stanowiska.
Nie ma kto porządku zrobić z czubem?tylko staruszce życie umila?gdzie władze tego miasta?siedzą i piją kawę za biurkiem zapomniałem!
Demokracja ,powinna znaczyć praworządność i bezpieczeństwo , prawa i obowiązki obywateli ! Silna , skuteczna i sprawiedliwa władza na każdym szczeblu ! Tak powinno być, a jak jest każdy widzi . Zwykły roz.....j!!!
Znam tą Panią. Kiedyś opowiadała że bała się zjść do piwnicy aby rozpalić w centralnym.Siedziała w zimnym mieszkaniu ! Gdzie jest MOPS!! To ich podopieczny!
Władza nie lubi problemów ,policja i sądy umywają rączki lepiej uczepić się kogoś kto stanie i będzie płakał to wtedy jest satysfakcja,straznicy miejscy dzisiaj na spacerku jak na promenadzie w Międzyzdrojach powiem krótko nigdy juz nie zagłosuje na obecną władzę miały być zmiany w SM panie burmistrzu i co zamiast tego będziemy kwiatki sadzić.