Część mieszkańców Kwiatowej skarży się na sąsiada: hałasuje tak, że szklanki na stole się trzęsły. Do tego łamie przepisy drogowe. - Zgłaszaliśmy ten problem policji - informuje zastępca burmistrza Złotowa, a Andrzej Skiba odpowiada: - Z czegoś muszę żyć
Gdy kamienie lecą na gołą blachę, hałas jest potworny. Gdy dno jest zakryte, robi się trochę ciszej. Jednak przy Kwiatowej w Złotowie spokój ma być rzadko. - Sąsiad od rana przesiewa piach i hałasuje tak niemożliwie, że dzieci się budzą – skarży się mieszkanka tej ulicy. Na dowód wystawia telefon przez okno i każe słuchać. Same trzaski.
Najlepiej słychać, gdy Andrzej Skiba oprowadza nas po swoim zakładzie. Od kilkunastu lat prowadzi przy Kwiatowej firmę zajmującą się usługami ziemnymi oraz dostarczaniem żwiru i piasku. - Działam w tym miejscu od połowy lat 90. Kilkanaście lat było dobrze i nagle jest źle. Ta działka leżała odłogiem, a sąsiedzi zrobili tutaj sobie śmietnik. To ja doprowadziłem to miejsce do porządku – dziwi się przedsiębiorca, którego sąsiedzi najchętniej by się pozbyli. Najbardziej przeszkadza im przesiewanie piasku. - Hałas był nieraz taki, że szklanka na stole się trzęsła – mówi mieszkający naprzeciwko zakładu Roman Głyżewski. Radny miejski walkę z uciążliwym sąsiadem podejmuje po raz kolejny.
[[reklama]]
Ludzie skargi piszą
Pierwszy raz był w ubiegłym roku. Sprawą hałaśliwego sąsiada mieszkańcy Kwiatowej próbowali wówczas zainteresować Starostwo Powiatowe w Złotowie i Urząd Miejski w Złotowie. Skutek był, ale chwilowy. - Długo z nim walczyliśmy i jakiś czas był spokój, ale teraz znowu zaczął – alarmuje pani od telefonu. Prosi, by jej nazwisko zachować „do wiadomości redakcji”. - Sam kiedyś zbierałem podpisy pod skargą, ale teraz ludzie już się go boją – o właścicielu firmy mówi R. Głyżewski. Zdaniem rajcy kiedyś Andrzej Skiba przerzucał dziennie mniej piasku i był mniej uciążliwy. - Teraz chyba poszedł na ilość i hałasuje niemiłosiernie, a te maszyny nieraz chodzą do 18 – dodaje, przy czym wspiera go anonimowa sąsiadka: - Dzwoniłam w tej sprawie do urzędu miejskiego, to kazali mi skargę pisać.
Andrzej Skiba jednak dziwi się, na co sąsiedzi się skarżą. - Piasku teraz przesiewam trochę więcej, ale zaczynam to robić około 9-10, a kończę najpóźniej o 14:30. Nie przeszkadzam nikomu po 22. Poza tym czy ten hałas jest tak wielki? - pyta przedsiębiorca. Odpowiedzi w decybelach nie podamy, bo nikt pomiarów przy Kwiatowej nie prowadził. - Próbowaliśmy zainteresować tym problemem ochronę środowiska, ale oni żądają skargi na piśmie, a tej nie ma – obrazuje sytuację zastępca burmistrza Złotowa Jerzy Kołodziejczyk. Trzeba jednak przyznać, że na dłuższą metę odgłos przesiewania piasku może być irytujący. - Prowadzenie tego typu działalności w środku osiedla nie jest najlepszym rozwiązaniem – zauważa zastępca włodarza Złotowa. Wynieść się nie chce
Dlatego urzędnicy zaproponowali przedsiębiorcy przeniesienie firmy w inne miejsce. Gdzieś na ubocze, gdzie nikomu by nie przeszkadzał. Pan Skiba był nawet w urzędzie i rozmawiał na ten temat z burmistrzem Stanisławem Wełniakiem. Pierwsza z lokalizacji to plac na końcu ulicy Kujańskiej, przeznaczony na tzw. działalność uciążliwą. Druga działka znajduje się przy ulicy Powstańców. - Niestety ten pan wniosku o wydzierżawienie którejś z nich nie złożył – informuje Jerzy Kołodziejczyk.
Andrzejowi Skibie do przeprowadzki się nie pali ze względu na pieniądze. Blisko półhektarowa działka przy Kwiatowej jest jego własnością, a za dzierżawę innej musiałby miastu zapłacić. - Nie stać mnie na działkę za miastem – argumentuje mężczyzna, który obok zakładu ma dom. Tu jest taniej i wygodniej. Poza tym on z sąsiadami zadzierać nie chce. - Tu jedni śpiewają po nocach, tamten całymi dniami ostrzy piły, a motorami jeżdżą tutaj jak wściekli, ale czy ja na kogoś skarżę? – pyta znowu właściciel firmy Transbet.
Argument kategorii ciężkiej
Zgody jednak nie będzie. Mieszkańcy Kwiatowej żądają, by zakład przenieść. - Nie chcemy, żeby ją zamykał, bo z niej żyje kilka osób, ale nie może jej prowadzić na taką skalę pośrodku osiedla – powtarza w imieniu sąsiadów radny Głyżewski i wskazuje na ostateczny argument „przeciw”. - Dopuszczalny tonaż dla pojazdów na tych drogach wynosi pięć ton, a on jeździ zestawem ważącym ponad dwadzieścia ton.
Oznacza to, że przy dostarczaniu materiałów łamane jest prawo drogowe. Dlaczego jednak mówi się o tym dopiero teraz, skoro A. Skiba działalność prowadzi od kilkunastu lat? - Zgłaszaliśmy ten problem policji, ale efektów nie ma – twierdzi zastępca burmistrza Złotowa. Jeśli jednak sąsiedzi zakładu nie odpuszczą, a na to się nie zanosi, to policja będzie musiała tam interweniować. - Pochyliny sie nad tym tematem - podczas sesji Rady Miejskiej Złotowa zapowiedział komendadnt policji Waldemar Wilczewski. Wówczas przedsiębiorca może nie mieć wyjścia i zmieni lokalizację firmy.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze